Jak banki oszukiwały frankowiczów?

Jak banki oszukiwały frankowiczów?

Jak banki oszukiwały frankowiczów?

Początek lat dwutysięcznych to gigantyczny wzrost popularności kredytów walutowych. Wysokie stopy procentowe utrzymywane przez Narodowy Bank Polski (NBP) oraz umacniający się złoty, który dawał poczucie mniejszego ryzyka kursowego, sprawiały, że z roku na rok coraz więcej Polaków zadłużało się w obcej walucie. Jak wykorzystały to banki?

Wiele niewiadomych nowego

W codziennym życiu o wiele łatwiej jest nam ocenić aktualny stan rzeczy, niż trafnie przewidzieć przyszłość. Ciężko też podejść asekuracyjnie do tematu, który nie jest naszą specjalnością. Wówczas zdajemy się na opinie ekspertów, albo osób, które w danej sprawie uważamy za autorytety. Taki obraz naszej niewiedzy wykorzystywały banki kusząc klientów kredytami walutowymi, którzy na takie rozwiązania decydowali się z kilku prostych powodów.

Hasła sprzedażowe

Po pierwsze kwestia zdolności kredytowej. Ta, jak się okazuje, była znacząco wyższa w przypadku, gdy wnioskowaliśmy o kredyt w innej walucie, niż złotówkach. Jeśli wymarzyliśmy sobie mieszkanie za 300 tysięcy, a tyle kredytu mogliśmy dostać wyłącznie we franku, to trudno było o racjonalność przy wyborze. Kolejną sprawą była polityka pieniężna w naszym kraju. NBP miał na celu ochronę złotówki przed istotną inflacją, czyli spadkiem wartości pieniądza w czasie. Jednym z działań w tym celu było utrzymywanie wysokiego poziomu stóp procentowych, co bezpośrednio wpływało na oprocentowanie kredytu. Tymczasem w zachodnich, rozwiniętych gospodarkach, poziom stóp procentowych był zdecydowanie niższy, a także nie tak zmienny jak w naszym kraju. Tak byliśmy mamieni pozornym bezpieczeństwem.

Ryzyka

Często wydaje się nam, że do czynienia z ryzykiem mamy tylko w sporadycznych sytuacjach, a przede wszystkim w kontekście wątpliwych inwestycji. Tymczasem ryzyko to nieodzowny element każdego zachowania i każdej decyzji, jaką podejmujemy. Zarówno w kontekście działalności zawodowej, codziennego życia, jak i oczywiście finansów. Zaryzykuję stwierdzenie, że zaciąganie zobowiązania może się wiązać z koniecznością analizy większej ilości ryzyk, niż w przypadku inwestowania środków! A w kontekście kredytów walutowych właśnie o ryzyka się rozchodzi!

Właściwe informowanie klienta

Dopiero w roku 2006 Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała Rekomendację S dotyczącą dobrych praktyk w zakresie ekspozycji kredytowych zabezpieczonych hipotecznie. Przede wszystkim owa rekomendacja miała uczulić banki na właściwe informowanie kredytobiorcy o możliwych zagrożeniach i ryzykach walutowych, a nie jedynie sprzedaż produktu. Zanim zdecydujemy się na konkretne rozwiązanie, czy to kredytowe czy inwestycyjne, powinniśmy być dokładnie zaznajomieni nie tylko z cechami rozwiązania, ale też z różnymi scenariuszami jak produkt może się zachowywać w przyszłości. Zwłaszcza przy kredycie hipotecznym, który zwykle zaciągany jest na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, istotne zmiany względem jego formy w momencie podpisania umowy, są pewne!

Czytaj także: Spłaciłeś wcześniej kredyt? Wyrok TSUE potwierdza – Należy Ci się zwrot prowizji.

Ryzyko walutowe

Dzisiaj już wielu z nas słyszało o czymś takim jak Forex (skrót od foreign exchange, czyli w dosłownym znaczeniu wymiana zagraniczna). Forex kojarzony jest z dużym ryzykiem. I słusznie! To rynek wymiany walut, na którym często posłużyć się możemy dźwignią finansową, co znacząco zwiększa ryzyko operacji. Ryzyko walutowe jest jednym z największych i najczęściej występujących ryzyk we wszelkiego rodzaju produktach finansowych. Zmiany kursów walut są nieprzewidywalne, a wpłynąć na nie mogą tysiące czynników: społecznych, handlowych, politycznych i innych. Ciężko nam wyobrazić sobie, aby euro za jakiś czas kosztowało 8 zł, albo 2 zł, ale pamiętajmy, że na rynku walutowym jest to możliwe!

Rok 2008

Dopóki jest dobrze, to jest dobrze! Wraz z początkiem kryzysu gospodarczego, którego szczyt przypadł na rok 2008, umacniać zaczął się frank szwajcarski (CHF), który ma tendencję do wzrostów, gdy na rynkach dzieje się źle. Nie trzeba dodawać, że właśnie kredyty we franku były w Polsce najpopularniejsze z uwagi na bardzo niską stawkę stóp procentowych w Szwajcarii. W efekcie setki tysięcy kredytobiorców stało się ofiarami braków informacyjnych z okresu prosperity. Tymczasem banki świetnie się na takie możliwości zabezpieczyły…

Jak oszukiwały banki?

Najprostszym sposobem nieponoszenia ryzyka przez banki jest przerzucenie go na nieświadomych, albo częściowo świadomych klientów. A jeszcze lepiej, kiedy można na tym dodatkowo zarobić! Tu banki dopuściły się wielu praktyk, które wychodzą na jaw w indywidualnych procesach sądowych. Wśród najczęściej sądzonych spraw są:

  • nieprawidłowe zapisy dotyczące przewalutowania kredytu w momencie wypłaty;
  • konieczność spłat wedle kursów narzuconych przez banki.

Banki przez lata tłumaczyły się, że dopiero swoboda w określaniu kursów czyniła udzielanie kredytów walutowych opłacalnymi, bo marże były wówczas bardzo niskie.

Walka o swoje

Przez ostatnie lata, głównie w wyniku wielu zawirowań rynkowych, świadomość finansowa kredytobiorców rosła i rośnie nadal. Klienci walczą o swoje w sądach i domagają się anulowania umów, ponownego ich przeliczenia lub rekompensaty ze strony banków. 3 października 2019 roku zapadł istotny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), w którym nakazał anulowanie sądzonych zapisów w ocenianej umowie polskiego małżeństwa. Wyrok ten otwiera wiele drzwi na rozwiązania sprzyjające pokrzywdzonym „frankowiczom”, ale na ścieżkę sądową zdecydowali się wciąż nieliczni.

Wiele do wygrania

Spory sądowe frankowiczów są rozpatrywane indywidualnie, a przez to czasochłonne. Jednak do ugrania jest naprawdę dużo. 

Anulując umowę, jeśli suma wpłat przekroczyła kwotę kredytu w złotówkach – zostaniemy ze spłaconym zobowiązaniem i wolną od hipoteki nieruchomością.

Przeliczając wpłaty i kwotę kredytu na złotówki – często zostaniemy z ułamkiem początkowej kwoty do spłaty na atrakcyjnych obecnie warunkach.

A może nawet wywalczymy zwrot z banku nadpłaconej sumy, która sięgnąć może i kilkuset tysięcy złotych?

Jeśli masz kredyt w CHF i chcesz odzyskać swoje pieniądze, zgłoś się po bezpłatną konsultację prawną

Czytaj także: Przewalutowanie czy anulowanie umowy – o co walczyć z bankiem?

Czytaj także: Kredyt we franku – jak wybrać kancelarię?

Powiązane artykuły